9/12/2012

Nowoczesność jest przereklamowana












































śpiewak operowy-amator z nowego filmu allena
to esencja włoskiej natury
tego sympatycznego lekceważenia nowoczesności
ale świadomi posiadania takich miast jak
lucca padva florencja siena montalcino
montepulciano pienza arezzo orvieto
cortona pietrasanta carrara
włosi mogą być nonszalanccy wobec świata
to na krótki czas nie drażni



8/13/2012

Paryż poza tłumem

 










paryżanie na wakacjach
rządzą turyści
ale szczęśliwie można ich zgubić
paryż to kilka krajów w jednym mieście
ignorując przesadną dumę francuzów
można tam dobrze żyć
nawet na ulicy
na najdroższym kartonie świata

8/09/2012

Prawo do narzekania

BREAKING EMBARRASSING NEWS: w Londynie pobiło się dwóch naszych biegaczy. O toaletę! Kolejny dowód, że na dłuższą metę to pokora dostaje medal. Po polskim obozie w Londynie widać najlepiej, że najgorsi aktorzy są najlepszymi sportowcami. I na odwrót. Nagrody dostają ci, którzy dotąd milczeli o swojej wielkości, a dziś potrafią z pasją i szczerością opowiedzieć o ciężkiej drodze - kajakarki, ciężarowcy, kulomiot. Przegrywają rzekomi pewniacy, którzy nie potrafili oprzeć się fleszom. Nie byliśmy i nie będziemy krajem Boltów, Phelpsów i wszystkich tych mistrzów made in China. Za marzenia medali nie dają.

Oglądam z emocji, a nie z wiedzy czy doświadczenia. Jak większość jestem kibicem z przypadku i tylko to rozgrzesza moją naiwność, że skoro walczy facet z orłem na piersi, to jest to także mój medal lub moja przegrana. To nie te czasy. To przemysł cięższy niż chilijskie kopalnie na pustyni Atacama. Dlatego cieszą mnie rozmowy ze sportowcami, którzy przemieleni przez tę machinę dają poczucie, że byle jacy jesteśmy tylko czasami.

Bałem się Tomasza Majewskiego w studiu. Ma w sobie coś ze Stasiuka i Głowackiego - nie znosi głupoty. Odpowiada krótko, grzecznie ale konkretnie; durne pytania tnie tak, jak pcha tę swoją siedmiokilową kulkę. „Muszę iść na drugie studia. Odkąd nie robię nic poza sportem - głupieję” - to jego słowa. Gdyby zdrowy rozsądek był dyscypliną olimpijską Majewski miałby podwójne szczęście. Podobnie z Magdą Fularczyk. Tuż przed IO pochowała ojca, z cierpiącym sercem i potężnym bólem w plecach popłynęła po brąz. Zemdlała na mecie. Kiedy usiadła przed kamerą nie bała się otworzyć, opowiedzieć o strachu i podzielić radością, że zrobiła wszystko, żeby nie czuć wstydu. Tak samo z Zofią Klepacką, która po zwycięstwie wpierw porwała syna, a dopiero później zgodziła się na nieistotne wywiady.

Widziałem, jak najwięksi przegrani - siatkarze - prosili, żeby nie dokładać im bólu. Słyszałem naszego sportowca, który prosił o karę za swój słaby występ w Londynie. I przeczytałem historię Marcina Dołęgi, naszego sztangisty, który opowiada jak sponiewierany ma organizm. Mówi bez pretensji, z tą dziwną oczywistością charakterystyczną dla lekarzy opisujących swoje najcięższe przypadki. Te kilka pozrywanych jak ścięgna słów to dowód, że nie mamy żadnego prawa własności do igrzysk. Radość i cierpienie zawodników jest tylko ich. Możemy patrzeć ale wara nam od krytyki, bo nie dołożyliśmy do ich przygotowań ani kropli swojego potu.

Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24

7/26/2012

Słoma ze szpilek

Dziś puenta będzie prologiem. Nie wolno mylić konstytucji z katechizmem! Od porannej rozmowy z profesor prawa Moniką Płatek jej słowa brzmią mi miło w tyle głowy. Jedno zdanie zastępuje kilogramy piany ubitej w ostatnich dniach w Sejmie. Polska próbuje sobie poradzić z nowoczesnością ale ograniczają ją własne horyzonty. Mrożone zarodki - źle, zalegalizowani geje jeszcze gorzej.

Dostałem przesyłkę z sugestią rozpowszechnienia. Lubię najprostsze sposoby napiętnowania ciasnych umysłów dlatego zdecydowałem się opublikować fragment poselskiej korespondencji. Zakładam, że nie ma przekłamania. Gej Patryk pisze do hetero-posłanki Barbary Bartuś z Prawa i Sprawiedliwości: uniemożliwiła mi pani bycie w przyszłości szczęśliwym. Głosując przeciwko związkom partnerskim, pozbawiła mnie pani powodów by mieszkać w tym kraju. Gdy po skończeniu liceum będę miał możliwość - wyjadę. Dostał odpowiedź z państwowego ipada pani poseł, za którego zapłacili rodzice Patryka: skoro Polska jest dla pana tylko „tym krajem”, to pana wyjazd z naszej Ojczyzny nie będzie dla niej dużą stratą.

Polski zaścianek trzyma się świetnie. Coraz liczniejsza grupa platformianych konserwatystów bierze się pod rękę z pisowskim betonem i głosuje na "nie" w sprawach ważnych dla mniejszości. Pewnie, że to nie są rozwiązania pierwszej potrzeby ale odrzucanie ich to wypowiadanie wojny zdrowemu rozsądkowi. Wbrew pozorom ma go w sobie armia ludzi. Zlekceważenie ich dziś oznacza pustki przy urnach. Platforma mocno rozczarowuje, Palikot ma kłopot z wiarygodnością, a PiS mniejszości deportuje. 

Rozmowa geja Patryka z heterczyczką Bartuś to niby gadżet ale doskonale pokazuje, że słomy w szpilkach ukryć się nie da.


Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24

7/12/2012

Leming z Loch Ness

Polska prawica się infantylizuje. Różowieje bardziej niż barbie w latach swoich największych triumfów. Szkoda, bo lepiej mieć konkurencję, którą się szanuje, i z którą czasem przyjemnie jest przegrać. Tymczasem Uważam Rze oraz wszystkie wyroby Gazetopolskopodobne dają wybór między Smoleńskiem albo lemingiem.

W czasach braku innych potworów mamy leminga z Loch Ness. Prawicowe pędzle i pióra na wyścigi tworzą definicje i portrety wrogów reżimu prawdy i światłości. Każdy kto nie z nimi to leming. Kto nie wierzy w zamach smoleński - leming. Kto nie modli się do Sakiewicza - leming. Kto nie zrywa boków z Mazurka - leming. Kto nie oprawia książek Ziemkiewicza w skórę by przetrwały dla nowych pokoleń - leming. Lemingiem jest każdy, kto nie docenia kunsztu słowa Adama Hofmana i każdy, kto nie zna się na cynicznych subtelnościach Brudzińskiego. Wszystkie dziewczyny z plastrami antykoncepcyjnymi na ramieniu to kochanki lemingów a panowie popierający in vitro to lemingi mutanty. Tekst o pokoleniu Polaków, które prawica chce stygmatyzować jako niewierne miał podtytuł: lemingi nad Wisłą, kim są, jak żyją i dlaczego tak niewiele ich obchodzi?

Można by to uznać za mierną satyrę na znienawidzonych przez siebie ideowych konkurentów ale uśmiech znika nad klawiaturą. Na jednym z portali ktoś opublikował dziesięć pytań, które odwiedzającemu mają pomóc odkryć prawdę o sobie. Jeśli uważasz, że za katastrofę w Smoleńsku odpowiada pijany generał Błasik, prezydent Kaczyński, polscy piloci, że w Katyniu NKWD mordowało przede wszystkim Rosjan, że faszyzm to przedwojenny ustrój Polski, że ojczyzną, którą należy miłować, jest Unia Europejska, a zwłaszcza Niemcy i Rosja, że Kościół katolicki to ciemnogród i obciach, twierdza moherowych beretów, wróg nowoczesności, ostoja wszelkich wad społecznych, bastion nacjonalizmu, pedofilii i sił wsteczności oraz że Wrocław i Gdańsk to miasta niemieckie znaczy, że jesteś lemingiem.

Nie rozumiem dlaczego polska prawica sącząca swe brednie w URZ, GPC, Fakcie oraz setkach trollopodobnych tweetów uznaje, że kto nie z nimi, ten przeciwko nim. To sposób na podbicie ograniczonego ego? Próba zwrócenia na siebie uwagi, bo świat przechodzi obok bez mrugnięcia okiem na jad Warzechy i braci Karnowskich? A może zabawa w wyszukiwanie, oznaczanie i internetową eksterminację lemingów to tylko sposób na wakacyjną nudę?

Najrozsądniej byłoby napisać - panowie zdrowo was popieprzyło, ale celniej będzie zacytować Leca - fanatyci.

Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24

7/06/2012

Lisbona: zaproszenie

































to dobre miejsce na ucieczkę
pamiętając ze podróż to nie zawsze są wakacje
ale wakcje bez podróży nie dają emocji



7/05/2012

Fiesta w sercach






























dawno do słów nie dołączałem w tym miejscu obrazu
czas poprawić proporcje
lisbona, porto otarły łzy po meczu z hiszpanią
fiesta trwa w sercach tych dobrych ludzi

6/26/2012

Wolność nie ma granic. I nie ma ranić

Trwa konkurs na najlepsze potępienie lub najdoskonalsze sponiewieranie Figurskiego & Wojewódzkiego. Nie startuję. Panowie obronią się sami. Rada Etyki Mediów, która sama ma tyle szacunku co Grecja bogactwa uznała ich słowa za "przejaw ksenofobii, rażące chamstwo i typową mowę nienawiści". KRRiTV grozi najpoważniejszymi konsekwencjami, pisarze oburzają się na porównanie do Mrożka, a szefowie Michała i Kuby tchórzą.

Prezesi F & W to także właściciele Super Expressu, jednego z największych złodziei prywatności w Polsce. Pisma, które każdego dnia popełnia więcej głupoty i wyrządza więcej krzywdy ludziom niż panowie F & W od początku swojej radiowej działalności. Ale - jak rozumiem - ZPR papier uznaje za mniej bolesny. Zidiociałe opowiadanie historii Madzi z Sosnowca, którą redakcja SE rozłożyła na czynniki mniej niż pierwsze była w porządku, ale żarty duetu F & W już nie. Trudno jednak szukać logiki w miejscu, gdzie cynizm wygrywa ze szczerością nadawcy.

Wolność słowa nie ma granic. Może je wyznaczyć tylko sąd. Lub szef ale to inny temat. Kiedy jednak granice wyznacza opinia publiczna to znak, że dulszczyzna w narodzie nie ginie. Powtarzam studentom anegdotę z mojej lekcji matematyki. Nauczyciel namawiał nas na dystans opowieścią o koledze, który pogłaskał drewniany płot, bo ktoś napisał na nim dupa. Kolega liczył na rozkosz a trafił na drzazgę i od tej pory nie wierzył w to, co jest napisane.

Dyskusja wokół słów F & W jest świetnym momentem, żebyśmy upuścili trochę powietrza z siebie samych. Mam inną wrażliwość niż F & W ale uważam, że postęp, dojrzewanie bierze się z przekraczania granic. Czasem nieudolnego, durnego, obrzydliwego ale jednak tylko kontrowersja pcha nas do przodu. Nie porywa mnie Cejrowski ale szanuję jego wiedzę i doświadczenie. Nie zachwyca mnie Amerykanin Rush Limbaugh ale podziwiam jego wielomilionową publiczność. Kiedy nazwał dziwką jedną z bohaterek swojej audycji też podniosła się wrzawa. Przeprosił. Limbaugh także ma inną dziennikarską duszę niż ja ale cieszę się, że jest. Obecność takich ludzi w mediach paradoksalnie daje poczucie bezpieczeństwa.

Rozsądni ludzie muszą wiedzieć, że mogą więcej by się ograniczać.

Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24

6/14/2012

Eurobezmózg

Gdyby głupota mogła latać Maciej Maciejowski byłby perpetuum mobile z wróbla. Ale pozostał sobą; radnym PiS z plugawym językiem i byłym wolontariuszem EURO 2012. Maciejowski jest jak nielegalna raca wniesiona na stadion, jak napis „jeb... żydów” na transparencie bezmózgich kiboli, jak sierp i młot w pomylonej rosyjskiej fladze. Powinien być nikim ale prezes PiS dał mu szansę, by rósł w siłę. Kiedy zorganizowani kibole starli się z Rosjanami idącymi na Stadion Narodowy Maciejowski pisał na twitterze „żałuję, że policja nie zabroniła marszu Rosjan i honoru Polski musieli bronić 'kibole'. Brawo dla nich! Nie dajmy sobie pluć w twarz!”. Szczęśliwie Maciejowski jest rzecznikiem marginesu.

Smutna prawica zawsze musi się na kimś wesprzeć uznając najwyraźniej, że sama niewiele znaczy. Znajduje mądrzejszego od siebie, bo inaczej nikt na nią nie spojrzy, nikt nie posłucha. Raz padnie na pijanego bezkarka, innym razem na modlącego się bramkarza. Wiadomo - Bóg, honor, prawica. W meczu Polska - Grecja Przemysław Tytoń dołączył do listy idoli katolickiej prawicy. Bramkarz pomodlił się, a po meczu mówił, że obronę zawdzięcza Bogu. Portal 300polityka.pl pisze, że Tytoń będzie teraz jak Tim Tebow, gwiazda futbolu amerykańskiego i idol chrześcijańskiej prawicy w USA. Tebow na meczach klęka na jedno kolano i modli się. Dzięki Bogu - będzie mógł zakrzyknąć Kaczyński z Maciejowskim - nie mamy jeszcze krzyża na Krakowskim Przedmieściu, ale mamy Tytonia w bramce. Amen.

To samo zaczęli wyprawiać z Błaszczykowskim. Zszarzali prawicowcy zdmuchując kurz ze swoich płaszczy przypominają, że kilka miesięcy temu kapitan reprezentacji Polski dołączył do akcji: "nie wstydzę się Jezusa". Że breloczek z takim hasłem promował też Robert Lewandowski. Cytują go: „we współczesnym świecie wszystko idzie bardzo szybko, zapominamy o naszych wartościach. Wiara pomaga mi na boisku i poza nim”. Tytonia jakiś prawicowy długopis przyrównał do średniowiecznego rycerza, który klęknął odwrócony od rywala. Koledzy radnego Maciejowskiego chcą mu dorównać w odlocie.   

Powoli zaczynam się wstydzić, że moje Euroszaleństwo cechuje rozsądnie niska temperatura. Naszą reprezentację szanuję ale nie modlę się do plakatów z Błaszczykowskim i Lewandowskim. Wciąż nie rozgryzłem zmienności ustawień zawodników na boisku. Dalej nie wiem dlaczego jedenastu geniuszy piłki w holenderskiej reprezentacji nie jest drużyną i dlaczego Ronaldo od głowy w dół nie błyszczy. Biję brawo Kuczokowi, który wyśmiewa Polaków za rozdęty do granic opętania entuzjazm po meczu z Rosją. Ale! Jeżeli Smuda w meczu z Czechami nie postawi w bramce Wojtka Szczęsnego - zagłosuję na PiS!

Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24

6/06/2012

Eurooszołomstwo

Grupa Rafała Kmity miała rację. Żartowała w jednym ze skeczów z przesytu słowem kurwa w filmowym dialogu. Mam to samo z Euro. Tam na scenę wpadał jednak reżyser i wrzeszczał do aktorów: Panowie! Za mało kurwa. Kurwa! A przy Euro cisza. Nikt nie chce przerwać tego chocholego tańca. Wszyscy pieją z zachwytu, że udało się połączyć pięć odcinków asfaltu w całość. Panowie!

Wrocław właśnie spuścił w toalecie 3,5 miliona złotych na kawałek szmaty, która zasłoniła dziurę w ziemi obok stadionu piłkarskiego. To pieniądze mieszkańców ale warto było, bo to szmata z logo UEFA. Ono jest bezcenne. Za nie trzeba pozbyć się podatków, dróg i wielu innych swobód, bo UEFA Family lubi się zabawić.

W ostatnich dniach większość udaje, że piłka nożna to jej miłość od dziecka. Każdy, kto zdążył przed sąsiadem wykupić browar w osiedlowym sklepie buduje swoją mistrzowską jedenastkę, planuje strategię, wyznacza pierwszego do karnych. Mało tego - opatula balkon flagą, kupuje od Wietnamczyków na skrzyżowaniach flagi do auta i zadowala Jarosława Kaczyńskiego swoim jakże naturalnym patriotyzmem. Panowie!

Kraj oszalał. Realiści są uznawani za zdrajców narodu. Pesymizm uchodzi za zboczenie. Liczy się tylko duma z asfaltu i soczystości muraw stadionów w Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu. Tak bardzo urośliśmy w ostatnich dwudziestu latach a wciąż tak mało nas zadowala. Uznajemy, że współczesny patriotyzm to biało-czerwone skronie, reprezentacyjny szalik, przyjaźń ze Smudą i znajomość bez wstydu hymnu polskiej reprezentacji. Leczymy kompleksy wzmiankami w zagranicznych gazetach. Ogromnie cieszy nas, że dziennikarze Al-Jazeery nie mylą Poland z Holland. Panowie!

Za mało szacunku. Dla siebie.

Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24

5/24/2012

Zwoje Dorna

Prezes zapisał się do ruchu kontestatorów zegarków. W skrócie slow. Nie pytany ogłosił, że wycisza się na miesiąc, kupuje szalik, popcorn i zaprasza przyjaciół na wspólne oglądanie meczów w telewizji. Ludzie slow sami dają wskazówki a nie wskazówkom się poddają. To outsiderzy przerażeni, że dziś ludzie nawet jogę chcą przyspieszać. Albo - jak napisała Polityka - co piąty przerywa seks, żeby odebrać telefon albo wysłać esemesa, bo zależy mu na czasie.

Miesięczna terapia jeszcze nikomu nie pomogła ale może to jest dobry początek? Carl Honore, współtwórca ruchu slow opisuje chorych obrazowo: boją się być sami ze sobą, a kiedy mają moment ciszy, zaczynają panikować, szukają telefonu, zastanawiają się, czy ktoś do nich dzwonił. Unikają trudnych pytań. „Kim jestem?” zastępują „Gdzie są moje kluczyki?!”. Prezes w swojej niewiarygodności jest wybijającym się liderem ale zdaję sobie sprawę, że problem braku slow jest politycznie powszechny.

Prezes mówiący nad Wisłą, że przez miesiąc nikogo nie kopnie próbuje wypełnić ciszę wokół siebie tak samo, jak minister Mucha przeprowadzająca na siłę rosyjskich piłkarzy spod krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Po co? Po co on to mówi, a ona to robi? Myślę, że dopadła ich ta sama choroba, co gwiazdki znane z tego, że są znane. Kiedy nie mówią - nie istnieją. Kto znający swoją wartość zapowiada, że zrobi coś, co jest jego przeciwieństwem? Kto rozsądny z powagą rozpoczyna scenę komediową?

Współczesny świat nie-slow wygląda z pozoru na zwycięzcę. Im szybciej, głośniej, tym lepiej, skuteczniej. Wrzask jest bardziej donośny niż składne nuty. Licytacja na ostrość lub łagodność najmojszą podsyca emocje. Sprawia poczucie, że dzieje się coś ważnego. Nie. Jest boleśnie odwrotnie. W ostatnich minutach to tandemu Kaczyński-Mucha dołączył Ludwik Dorn. Na zimne trzeba dmuchać - powiedział o minister Musze - ale aferę robią z tego ludzie o uzwojeniu mózgowym krewetki. Bredzi ale zwraca na siebie uwagę. Daje dowód, że polska polityka topi się w łyżce wody, tak jest głęboka.


Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24   

5/17/2012

L jak litera prawa

Odświeżmy utopię. Niech każdy może więcej. Niesiołowski, Stankiewicz, Kaczyński, Palikot, Hofman, Rutkowski, Duda, Wałęsa, Sawicka, Macierewicz, Tusk i Rydzyk. Każdy z polskim paszportem może robić, co zechce. Bez ograniczeń. Kopnąć można i kijem do pomidorów przyłożyć. Opluć wolno i łańcuchem przeciwnika obwiązać. Spoliczkować wypada i zwyzywać nikt nie broni.

Dlaczego w polskim teatrze absurdu nie zawiesić reguł? Stefan Niesiołowski niech bije po twarzy redaktor Stankiewicz. Niech obiektywizm Stankiewicz niczym drzewce od solidarnościowej flagi złamie żebra Niesiołowskiego. Zaszalejmy jeszcze mocniej niż ostatnio! Prezes Kaczyński zarzuci Tuskowi, że to on wymyślił hasło „arbeit macht frei”, które dzisiaj z konieczności tłumaczymy jako „praca czyni wolnym po 67 roku życia”. Palikot oskarży Kaczyńskiego, że widział jak ten drutował stery tupolewa i biegał po skrzydłach podkładając dynamit. Nie krępujmy się! Poseł Hofman niech żąda w ramach przeprosin za Sawicką żebyśmy obowiązkowo mieli w telefonie słowa agenta Tomka „wycisnę z ciebie ostatnie soki”. Szaleństwu nie wolno przeszkadzać w pół drogi.

Przewodniczącemu Dudzie niech będzie wolno przywiązać łańcuchami Platiniego do iglicy Stadionu Narodowego a Lechowi Wałęsie spałować niemiecką drużynę na Euro. Nie zabierajmy innym przyjemności, których sami byśmy nie oddali. Dlaczego Tadeusz Rydzyk ma nas nie obłożyć podatkiem, żeby mieć pieniądze na cyfrowe pielęgnowanie swoich smoleńskich herezji? Kiedy szaleć, to szaleć! Właśnie na tym polega problem polskiej polityki, który tak wstydliwie ujawnił się w ostatnich dniach. Zwyciężyła wolność ponad wszystko zamiast wolności w granicach prawa. Spoliczkowana została twarz państwa. To się długo goi. Receptę wypisał przed laty sam Lec - litera prawa powinna być włączona do alfabetu.

Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24   

5/10/2012

Nie rzucim paździerza

Przekonali mnie widzowie, że obok prawdziwego Polaka nigdy nie stałem. To znaczy gębę mam naszą, bo nią narzekam ale poza tym wyraźnie nie ta dusza. Schlebia mi to, choć staram się ze swoim masochizmem nie obnosić. Kiedy mylimy patriotyzm z tandetą wolę być poza społecznym nawiasem. Jak ma zachwycać droga z piasku, jarzębinowe koko i kolej napędzana nędzą kiedy nie zachwyca.

Spędziłem niedawno piątkowe popołudnie na pustej stacji kolejowej w Łowiczu. Skapitulowałem w czasie podróży do studentów w Poznaniu. Wysiadłem, żeby nie pobić konduktora. Kiedy w pełnym ludzi pociągu poprosił o bilet przyznałem, że nie zdążyłem kupić i chętnie zrobię to teraz. Rozmowa była nerwowa. Co pan mi daje - zapytał. Kartę kredytową, bo spiesząc się nie wyjąłem pieniędzy. Tylko gotówka! Dlaczego? A na jakiej podstawie uznał pan, że może płacić kartą? XXI wiek? Bo dynda Panu na szyi nowoczesny komputer do wystawiania biletów? Gotówka! Poprosiłem o mandat. Wykaligrafował 400 złotych ale z siedmiodniową promocją, która pozwoliła mi kupić bilet z domu za 150 złotych, czyli tyle ile normalnie bym za niego zapłacił. Tylko w organizacji Mistrzostw Świata Absurdu nie mielibyśmy żadnych opóźnień.

Nie myśl sobie bracie/Że rady nie damy/Nie kłopocz się siostro/My euro wygramy/Hej!/Koko Euro Spoko/Piłka leci hen wysoko/Wszyscy razem zaśpiewajmy/Naszym doping dajmy. Pokłóciliśmy się z Widzami o narzekanie przed EURO, bo większość chciała bić brawo a ja nie złożyłem rąk do oklasków. Nie przekonywało ich, że leżał przede mną raport z dwoma kluczowymi zdaniami: żadna z dróg, którymi kibice mieli podróżować, nie zostanie w całości wybudowana ani zmodernizowana oraz żadne z miast gospodarzy nie będzie mieć ze sobą bezpośredniego, nowego połączenia drogowego i kolejowego. Antypolak czytał dalej: na każdym ze stadionów UEFA żąda nowej trawy. Każde oranie i sianie to 500 tysięcy złotych, potem utrzymanie za 800 tysięcy. Na Narodowym trzeba dwóch takich wymian czyli 2,6 miliona złotych rzucamy pod bronę. Ale naszą, polską bronę ciągnioną naszym polskim Ursusem!

Widzowie recytowali sukcesy innych. Angielscy kibice kurwują jeszcze gorzej niż nasi kibole! W RPA też nie mają dróg! W Austrii trybuny dostawiano a parkingi były na pastwiskach! A w ogóle to Oceana wyje hymn na EURO, a zespół Jarzębina przy niej brzmi jak John Mayer. Rola zdrajcy tradycji zaścianka wciągnęła mnie na tyle, że bezczelnie nie zmieniłem zdania. Poprzeczkę lepiej podciągać niż zakopywać w ziemi. Hej!

Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24   

4/25/2012

Talib Macierewicz

Czy talib Macierewicz to przesada? Nie. Przesadna jest reakcja tłumu, który staje w jego obronie wykoślawiając znaczenie metafory. Kiedy Wall Street Journal przyrównał Steve’a Jobs’a z ipadem do Mojżesza z przykazaniami nikt się nie wydurniał. Turban nie musi kojarzyć się tylko z zabijaniem. W przypadku posła Macierewicza równie śmiertelne jest głoszenie szalonych opinii smoleńskich o elastycznej brzozie, zamachu, wybuchach. Obrońcy tego pisowskiego heretyka działają na oślep. Niczym pampeluńskie byki tratują sens potępienia jego mantry.

Dlaczego nie wolno kpić z wolnej twórczości smoleńskiej Jarosława Kaczyńskiego i jego wyznawców? Dlaczego oni mogą z taką brutalnością zabijać zdrowy rozsądek a jego zwolenników się alienuje? Dlaczego żaden Ziemkiewicz, żadna Szczypińska czy Olejnik nie zakładają szarfy z napisem wstyd kiedy prezes mówi z przejęciem, że samoloty w WTC nie straciły skrzydeł? A co kiedy szef PiS ogłosi, że kolaboranci Tusk i Komorowski odkręcili śruby w kołach tupolewa kiedy stał na Okęciu, a Niesiołowski z Palikotem nocą przed wylotem podpiłowali skrzydła? Czy i wtedy szarzy prawicowi blogerzy z drugiego obiegu zorganizują się na fejsbuku? Przykładanie innej miary do podobnych spraw trąci zakłamaniem.

Turbangate pokazuje bardzo wyraźnie jeszcze jeden problem. Poważniejszy. Internet generalnie a fejsbuk szczególnie stały się współcześnie ringiem tonącym w kisielu. Przeciwko każdemu, kto podpadnie choćby najmniejszej liczbie sieciowych trolli można zorganizować unlike’ową jatkę. „Witamy szanownego pana Michała Rusinka” - 624 osoby lubią to, 468 o tym mówi. Banda rozbawionych internautów sponiewierała pisarza, bo zaprotestował przeciwko słowu „witam”. Człowiek, który jest mistrzem słowa przegrał ze sporą grupą literackich analfabetów.

Dziś nie ma znaczenia kim jesteś realnie, ale jak cię widzą kumple z fejsbuka. Wkroczyliśmy w niebezpieczny czas kiedy o pozycji człowieka nie decyduje jego praca ale hormony internautów. Anonimowość przestała się kojarzyć z tchórzostwem, zyskała status bohaterstwa. To pomylenie pojęć. Rak, który zżera prawdziwą rozmowę.


Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24   

4/11/2012

Rocznica najmojsza

Na kolanach najlepiej się modli, gorzej pisze. Ofiarą tej niewygodnej pozycji padł w smoleńską rocznicę prawicowy dziennikarz Piotr Zaremba. Całkiem na serio napisał, że symbolem roli mediów 10.IV.2010 mogła być zapłakana twarz Moniki Olejnik. Zaremba przypomina, że Monika wtedy nie tylko płakała, ale też odwiedziła Pałac Prezydencki, gdzie stała trumna z Lechem Kaczyńskim. Oto dowód, że od modlitwy do logo PiS trudniej zostać świętym, niż oszaleć.

Przetoczył się właśnie przez Warszawę kolejny marsz pamięci. To wstydliwy czas. Pokazuje, że Polska jako jedyna może konkurować z Rowem Mariańskim na głębokość pęknięć w tkance świata. Niby wiemy to na co dzień, ale 10 kwietnia służy za szkło powiększające. Gdyby zliczyć najpopularniejsze w tym dniu słowa zwyciężyłaby zdrada tuż przed hańbą. Na pisowskich uroczystościach przed Pałacem Prezydenckim najpierw odczytano nazwiska członków PiS, którzy zginęli w Smoleńsku, a dopiero później reszty ofiar. To małe i żenujące. Żeby wyróżnić sobie samym nadane prawo do wyjątkowego cierpienia, PiS oburzało się w Sejmie, że w słowach przed minutą ciszy dla ofiar katastrofy nie wymieniono osobno nazwiska Lecha Kaczyńskiego. Poziom obłędu zbliża się do punktu krytycznego. Kiedy eksploduje będziemy wychwalać islandzki pył za przejrzystość.

Wyjątkowo źle została zestrojona częstotliwość, na której nadaje naród pisowski. „Ty kurwo czerwona”, „Judasze”, „spierdalaj z telewizji” - kiedy zacytowaliśmy w TVN 24 słowa uczestników wczorajszego wiecu wyrzucone czule w stronę dziennikarzy europoseł PiS uznał, że to prowokacja rządu. Czarneckiemu nie mieści się w rozumie, że to mogą być jego wyborcy. Uznał, że marmur na nieskazitelnym pomniku godności i roztropności PiS zarysowali siepacze przywiezieni przez Tuska. Nie potępiałbym go jednak. W pogoni za dorównaniem ułańskiej narracji prezesa można się pogubić.

Czujący świetnie ten klimat redaktor Zaremba marzy żebyśmy razem z nim padli na kolana i już dziś szorowali bruk na Krakowskim Przedmieściu zajmując najlepsze miejsca przed kolejną rocznicą. Zapomniał albo nie chce ostrzec, że na zawłaszczonych łzach łatwo się poślizgnąć.

Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN i TVN24