Nie można dwa razy wejść w skórę człowieka. Tak, jak nie można dwa razy zamoczyć stóp w tej samej rzece. Ktoś, kto będzie szedł pod prąd przegra. Jana Rokitę, który zdecydował się wyściubić nos z kuchni, czeka – moim zdaniem – los topielca.
Odkąd zniknął z polityki odzywa się rzadko. Kiedy przemawia zawsze jest w szatach rektora. Zawsze wie lepiej i zawsze wie więcej. Według mnie Jan Rokita odebrał sobie prawo do uczestniczenia w poważnej debacie zszywaniem Tuska i kaleczeniem skaleczonej Cerekwickiej. Przynajmniej na długi czas.
Rokita, który w ostatnich godzinach zamienił łyżkę do makaronu na klawiaturę komputera pisze: „Obywatele coraz częściej rozczarowani są demokracją. (…) Brak w konstytucji kilku prostych zdań o etycznych filarach państwa czyni nas bezsilnymi wobec niegodziwości ludzi władzy. Ich zapisanie (…) stanie się prawdziwym, opatrzonym sankcją zobowiązaniem”.
Bzdura. Obywatele, choć sami sobie winni, są załamani uczestnikami demokracji, a nie demokracją sensu stricto. Podpisywanie czegokolwiek, choćby krwią, da tyle, co nic. Albo inaczej – będzie tyle warte, co głos Nelly Rokity w debacie publicznej.
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
4/08/2008
4/07/2008
4/05/2008
4/02/2008
Essaouira, Maroko
3/22/2008
...
3/18/2008
"Nie gniewaj się na mnie Polsko..."
Biedny koń z rzędem. Wszyscy chcą go ofiarować za rozjaśnienie aktualnego bajzlu w Sejmie. Ale to niehumanitarne. To niewykonalne. Snucie podejrzeń, że chodzi o machlojki Rydzyka albo schizofrenię Braci jest pójściem na łatwiznę.
Janusz Głowacki nie został aktorem, bo nie umiał udawać jajka. W autobiograficznym „Z głowy“ opowiada, że w szkole teatralnej wymagano od niego albo utożsamiania się, albo identyfikowania. Z kimś lub czymś. Turlanie mu nie wyszło, podobnie szumienie jako drzewo w „Nocy listopadowej“. A wydawałoby się, że to proste zadania. Głowacki wycofał się; przegrał ze wstydem i Markiem Hłasko. Pokochali tę samą kobietę, ale to Hłasko został u niej na dłużej. Samo życie…
Po co o tym piszę? Bo kocham cynizm Janusza Głowackiego. Bo widzę w tym naukę dla Kaczyńskiego. Załóżmy, że Prezes ma wykorzystać cały swój entourage i zagrać przed komisją egzaminacyjną odpowiedzialnego polityka. Wolnego od szaleństwa, wpływu niejasnych mocy z Torunia. Takiego, który wie, co mówi.
Choćby się wreszcie uczesał, choćby się wreszcie inteligentnie zasępił i trzema palcami w pozie mądrości podparł głowę, nie wyjdzie. No nie wyjdzie. Bycie odpowiedzialnym politykiem.
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
Janusz Głowacki nie został aktorem, bo nie umiał udawać jajka. W autobiograficznym „Z głowy“ opowiada, że w szkole teatralnej wymagano od niego albo utożsamiania się, albo identyfikowania. Z kimś lub czymś. Turlanie mu nie wyszło, podobnie szumienie jako drzewo w „Nocy listopadowej“. A wydawałoby się, że to proste zadania. Głowacki wycofał się; przegrał ze wstydem i Markiem Hłasko. Pokochali tę samą kobietę, ale to Hłasko został u niej na dłużej. Samo życie…
Po co o tym piszę? Bo kocham cynizm Janusza Głowackiego. Bo widzę w tym naukę dla Kaczyńskiego. Załóżmy, że Prezes ma wykorzystać cały swój entourage i zagrać przed komisją egzaminacyjną odpowiedzialnego polityka. Wolnego od szaleństwa, wpływu niejasnych mocy z Torunia. Takiego, który wie, co mówi.
Choćby się wreszcie uczesał, choćby się wreszcie inteligentnie zasępił i trzema palcami w pozie mądrości podparł głowę, nie wyjdzie. No nie wyjdzie. Bycie odpowiedzialnym politykiem.
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
Nieważne gdzie, ważne dokąd
3/12/2008
3/08/2008
3/05/2008
Wal, trzymam kciuki
Normalność dziś nie istnieje. W większości światów. Nie powinna więc dziwić. Bywa jednak, że powala; śmiesznością, obłudą, szaleństwem. Jak nazwać prawie sześćdziesięcioletniego mężczyznę, męża… stanu, który przez lata nie zaprzyjaźnił się z kontem, komórką, komputerem, własnym mieszkaniem? Cudowny ignorant?
Nie, to tylko Jarosław Kaczyński. Jeśli prawdą jest, co pisze Monika Olejnik, że „PiS kona“ może nie warto więcej tracić czasu na opisywanie tego Fenomenu? A może właśnie teraz trzeba rozpisywać się o Nim szczególnie? I radzić, że potrzebny jest ktoś, kto Go delikatnie zbudzi, albo zapisze na elektrowstrząsy. Ostatnia metoda jest wciąż popularna w psychiatrii, nie wiem jedynie czy będzie skuteczna w tym konkretnym Przypadku?
Ogłaszanie początku końca Prezesa jest przedwczesne. Owszem pogubił się, zapętlił się, nie panuje nad dworem, ale nic nie wskazuje na to, żeby zaczynał umierać. W polskiej polityce wybór mamy dziś mizerny: wkur…nie albo ziewanie. Pośrodku mur, w który zaczyna walić głową Fenomen. Kaczyński jako szef firmy rozbiórkowej? Po raz pierwszy trzymam za Prezesa kciuki.
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
Nie, to tylko Jarosław Kaczyński. Jeśli prawdą jest, co pisze Monika Olejnik, że „PiS kona“ może nie warto więcej tracić czasu na opisywanie tego Fenomenu? A może właśnie teraz trzeba rozpisywać się o Nim szczególnie? I radzić, że potrzebny jest ktoś, kto Go delikatnie zbudzi, albo zapisze na elektrowstrząsy. Ostatnia metoda jest wciąż popularna w psychiatrii, nie wiem jedynie czy będzie skuteczna w tym konkretnym Przypadku?
Ogłaszanie początku końca Prezesa jest przedwczesne. Owszem pogubił się, zapętlił się, nie panuje nad dworem, ale nic nie wskazuje na to, żeby zaczynał umierać. W polskiej polityce wybór mamy dziś mizerny: wkur…nie albo ziewanie. Pośrodku mur, w który zaczyna walić głową Fenomen. Kaczyński jako szef firmy rozbiórkowej? Po raz pierwszy trzymam za Prezesa kciuki.
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
2/26/2008
Donos
Nie rozumiem tych dobrowolnych podsumowań. Tylko masochiści lubią być chłostani. Prawda – inaczej niż praca – wyzwala. Kruszy blokadę przed szczerością, żółcią i strychniną. Nie ma czego podsumowywać, bo nic nie zostało zrobione i nic nie zostało sp… zepsute. Jest, jak było. Prawie.
Prezesi koalicji i opozycji świetnie wypadli w swoich rolach. Pierwszy pozbawiony emocji ale zachwycony jak zawsze postawą własną i pobratymców swoich. Drugi rozpalony nienawiścią do świata innego niż jego. Rażący róż, kontra wzorcowa czerń. Tymczasem nie jest ani słodko, ani kwaśno. Nie zmieniło się nic, poza zwiększeniem przestrzeni do życia. Problem w tym, że im dłużej żyjemy, tym więcej chcemy.
Powoli sytuacja zaczyna przypominać tę z domu wariatów, opisaną przez Mrożka. Już słychać podobne skargi: „Uprzejmie donoszę, że mój współtowarzysz z celi udaje zdrowego. Wczoraj powiedział, że Nasz Rząd i Partia są do dupy, a na moje pytanie czy on rzeczywiście tak myśli – on potwierdził. Ale on mnie tym nie zmyli. Proszę Dyrekcję, żeby też nie dała się zmylić“.*
* Sławomir Mrożek „Opowiadania i Donosy 1980-1989“, NOIR SUR BLANC
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
Prezesi koalicji i opozycji świetnie wypadli w swoich rolach. Pierwszy pozbawiony emocji ale zachwycony jak zawsze postawą własną i pobratymców swoich. Drugi rozpalony nienawiścią do świata innego niż jego. Rażący róż, kontra wzorcowa czerń. Tymczasem nie jest ani słodko, ani kwaśno. Nie zmieniło się nic, poza zwiększeniem przestrzeni do życia. Problem w tym, że im dłużej żyjemy, tym więcej chcemy.
Powoli sytuacja zaczyna przypominać tę z domu wariatów, opisaną przez Mrożka. Już słychać podobne skargi: „Uprzejmie donoszę, że mój współtowarzysz z celi udaje zdrowego. Wczoraj powiedział, że Nasz Rząd i Partia są do dupy, a na moje pytanie czy on rzeczywiście tak myśli – on potwierdził. Ale on mnie tym nie zmyli. Proszę Dyrekcję, żeby też nie dała się zmylić“.*
* Sławomir Mrożek „Opowiadania i Donosy 1980-1989“, NOIR SUR BLANC
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
2/21/2008
Tokarczuk
Linie proste - jakże są upokarzające. Jak niszczą umysł. Co to za perfidna geometria, która zmienia nas w idiotów - tam i z powrotem, parodia podróży. Wyruszyć, żeby wrócić. Rozpędzić się i od razu wyhamować.
Olga Tokarczuk, "Bieguni"
Olga Tokarczuk, "Bieguni"
Możdżer
Perfekcjonizm to piekło, pułapka braku akceptacji dla samego siebie. (...) akceptacja to podstawa - oto moje najnowsze odkrycie. Moje życie stało się szczęśliwsze. Mniej mnie irytuje stanie w kolejce na poczcie i smród w taksówce.
Leszek Możdżer, "Wysokie obcasy"
Leszek Możdżer, "Wysokie obcasy"
2/12/2008
Mnóżcie miłość do niego
Czas zmienić podejście. Można było szybciej ale przecieranie oczu (bywa) trwa. Jedni spóźniają się z wiwatem, bo źle słyszą, inni mają poważne problemy z bardziej przenikliwym spojrzeniem. A przecież dawał tyle sygnałów!
Niczym gorsza kopia Kazimierza Wielkiego zastał Polskę zjednoczoną a zostawił podzieloną. Jako jedyny umiał zastąpić czerń czernią i biel bielą. Na nowo napisał definicję zła i dobra. Widział ZOMO tam, gdzie nie widział siebie. Zmienił znaczenie słowa wróg, zakazał używania określenia przyjaciel. Wiedział co to dystans do siebie i swojej rodziny. Pierwszy oddzielił marihuanę od konopi. Nadał nowego sensu pojęciu luzu. Pioniersko potraktował szacunek dla kobiet – próbował zagłuszyć ich żołądki, bo nie zjadły kolacji (nie mylić z głodówką).
Pozwolą Czytelnicy, że w tym miejscu brutalnie przerwę pisanie laurki. Z okazji czternastego lutego i nie tylko proszę - idźcie i rozmnażajcie miłość do prezesa!
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
Niczym gorsza kopia Kazimierza Wielkiego zastał Polskę zjednoczoną a zostawił podzieloną. Jako jedyny umiał zastąpić czerń czernią i biel bielą. Na nowo napisał definicję zła i dobra. Widział ZOMO tam, gdzie nie widział siebie. Zmienił znaczenie słowa wróg, zakazał używania określenia przyjaciel. Wiedział co to dystans do siebie i swojej rodziny. Pierwszy oddzielił marihuanę od konopi. Nadał nowego sensu pojęciu luzu. Pioniersko potraktował szacunek dla kobiet – próbował zagłuszyć ich żołądki, bo nie zjadły kolacji (nie mylić z głodówką).
Pozwolą Czytelnicy, że w tym miejscu brutalnie przerwę pisanie laurki. Z okazji czternastego lutego i nie tylko proszę - idźcie i rozmnażajcie miłość do prezesa!
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
2/05/2008
Pasek pseudoTemidy
Sąd Ostateczny trwa w najlepsze. Najwyższy sędzia mieszka w Polsce. Choć stracił władzę polityczną skutecznie uzurpuje sobie prawo do władzy moralnej. Sam z siebie rozdaje bilety do piekła i nieba. Jakże ubodzy w doznaniach są mieszkańcy reszty świata. Oni wciąż nie znają dnia ani godziny.
Do niedawna wszystko i wszyscy, którzy mieli jakikolwiek związek z WSI byli dla Kaczyńskiego największymi wrogami Polski. Ale szanowny pan sędzia zmienił zdanie. Wprowadził zasadę: są równi i rozgrzeszeni przez prezesa. Dlatego posłani do piekła przez pogromcę WSI Macierewicza panowie Grajewski i Kowal zostali zawróceni. Pokonali Styks w przeciwną stronę i już bawią w ogrodach Edenu.
Brat najwyższego sędziego może mu jednak zabrać zabawki. Prezydent zastanawia się nad wstrzymaniem publikacji nowych wynurzeń Macierewicza. Najwyższy czas, bo Jarosław Kaczyński zbyt wyraźnie odstaje od Temidy. Opaskę z jej oczu traktuje jako pasek do spodni.
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
Do niedawna wszystko i wszyscy, którzy mieli jakikolwiek związek z WSI byli dla Kaczyńskiego największymi wrogami Polski. Ale szanowny pan sędzia zmienił zdanie. Wprowadził zasadę: są równi i rozgrzeszeni przez prezesa. Dlatego posłani do piekła przez pogromcę WSI Macierewicza panowie Grajewski i Kowal zostali zawróceni. Pokonali Styks w przeciwną stronę i już bawią w ogrodach Edenu.
Brat najwyższego sędziego może mu jednak zabrać zabawki. Prezydent zastanawia się nad wstrzymaniem publikacji nowych wynurzeń Macierewicza. Najwyższy czas, bo Jarosław Kaczyński zbyt wyraźnie odstaje od Temidy. Opaskę z jej oczu traktuje jako pasek do spodni.
Ten tekst to wyraz moich osobistych poglądów, nie należy go identyfikować z linią programową redakcji TVN 24.
Subskrybuj:
Posty (Atom)